logo
Wtorek, 07 lipca 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok A - 3 Niedziela Wielkanocna

Droga
Ks. Dawid Adamczak SDS 2011-05-08
Dz 5,27-32.40-41; Ap 5,11-14; J 21,1-19

Motyw drogi jest mocno zakorzeniony w tekstach biblijnych. Abram wyruszył w długą podróż z Ur Chaldejskiego, by posiąść ziemię obiecaną i stać się Abrahamem. Izrael z Mojżeszem na czele wędrował czterdzieści lat po pustyni, aby stać się narodem wybranym. W ilu miejscach przebywał Dawid zanim mógł stać się królem Izraela. Mędrcy ze wschodu udali się w długą podróż do Jerozolimy i Betlejem, by móc oddać pokłon nowonarodzonemu Dzięcieciu.

Podróż Saula do Damaszku, która skończyła się jego przemianą w Pawła. A potem jego trzy wyprawy misyjne, by głosić Boga w Azji i Europie. To tylko nieliczne, ale chyba najbardziej znane przykłady osób i wydarzeń oraz dróg z nimi związanych.

Rozważając rolę drogi w życiu bohaterów Pisma Świętego warto na chwilę zatrzymać się nad postacią Piotra. Człowiek, który był Szymonem. Żył spokojnie w Kafarnaum, zajmując się rybołóstwem. Jezus, który wsiadł do jego łodzi, po skończonym połowie wezwał go do siebie. A Szymon bez wahania zostawił wszystko i zaczął wędrówkę. Piotr zaczął wędrować z Jezusem a ten cały czas kształtował go. Modlitwa, nauczanie, cuda – wszystko to miało na celu zmienić tego człowieka w księcia apostołów. I ten prosty rybak przeszedł tą drogę przekształcając się z Szymona w Piotra. Oczywiście była to droga trudna i długa, nie w sensie przebytych kilometrów, ale pracy nad sobą. Nieraz Jezus musiał go zgromić, doszło nawet do zdrady. Wszystko to w jednym celu, a trzy lata ciężkiej duchowej drogi wydały święty owoc. Piotr był gotów, więc Jezus mógł go zapytać o to, co najważniejsze. O miłość. Droga, którą wybrał Szymon-Piotr pozwoliła mu odkryć kim jest dla niego Jezus i stać się z prostego rybaka Księciem Apostołów.

To jest motyw drogi u Piotra. Podobny motyw drogi winien wystąpić u każdego, kto nazywa siebie katolikiem. Tu zamiast Piotra za przykład może nam posłużyć sakrament spowiedzi. Ilu jest między nami katolików, którzy nie rozpoczynają wędrówki albo kończa ją w połowie drogi. Bo można podejść do konfesjonału, uzyskać rozgrzeszenie i dalej nic nie zrobić. Wtedy bardzo szybko wrócimy do swoich grzechów, przyzwyczajeń, złych wyborów. A można inaczej. Kiedy zamkną się za nami drzwi konfesjonału możemy zacząć od nowa. Drogę pracy nad sobą, zmiany swoich przyzwyczajeń, stawania się lepszym. Wystarczy tylko chcieć i rozpocząć wędrówkę tą drogą, która doprowadzi nas do spotkania z Jezusem. Do odkrycia kto i co jest najważniejsze.

Na pewno nie będzie to droga łatwa. Będzie to droga pełna zadziwienia, trudności, droga długa i często bardzo kręta. Nie wiadomo kogo i co na tej drodze spotkamy. Pewne jest tylko jedno – Jezus będzie nam na niej towarzyszył. On dokonał już wszystkiego byśmy tą drogę wybrali i nią kroczyli. A teraz jest mój czas i mój wybór. I niech Piotr oraz inni herosi Starego i Nowego Testamentu nas wsmomagają i bedą dla nas wzorem, że warto. Jack Kerouac poeta, powieściopisarz i artysta, napisał: „Nasza podróż jest świadoma czy jest włóczęgostwem bez celu?”. Wybierajmy więc takie drogi, które doprowadzą nas do naszego Emaus, które pozwolą nam poznać Jezusa, które pozwolą nam odkryć to co najważniejsze. I niech spotkanie Jezusa pozwoli zmienić wszystko. Oprócz drogi do celu, do Emaus, do niekończącej się miłości.

ks. Dawid Adamczak SDS
 

Inne homilie na tę niedzielę